sobota, 18 czerwca 2016

Krótka chwila, mały błąd

W wakacje pewna 13-latka pojechała na koncert swoje idola w którym jest zakochana. Przyjeżdża na miejsce i widzi go-jej ideał. W oczach jej się zaświeciło, omal się nie rozpłakała, obiecała sobie, że tego nie zrobi. Czekała 4 lata na spotkanie i udało się, widzi go. Podeszła do sceny, on się do niej uśmiechnął. Była w niebie, nie mogła uwierzyć, że stoi tak blisko osoby na którą czekała przez tyle lat. Dawid zaczął śpiewać ona była cała sparaliżowana, mimowolnie się trzęsła. Nie płakała, powstrzymała łzy. Nie myślała, wpatrywała się w niego jak w obrazek. Jej zdaniem był wyjątkowy, pochłaniała każdy jego ruch. Nie mogła uwierzyć, że stoi przed nim i słucha jego głosu na żywo. Kiedy koncert się skończył, jej jedyna myślą było pójście do niego. Nie obchodziło ją, że jest po 22, chciała z nim porozmawiać, popatrzeć w jego piękne oczy. Przepchała się przez tłumy dziewczyn, była już poza miejscem w którym znajdowało się wielkie wydarzenie.
-Dawid aby Cię spotkać czekałam 4 lata. I teraz gdy mi się udało chcę Ci powiedzieć tylko jedno. Proszę uwierz mi, kocham Cię.-krzyczała.
Następnie odwróciła się i powoli zaczęła odchodzić.Chłopak ją zatrzymał, chwytając jej ramie.
-Poczekaj, wierzę Ci. Widzę Twoją miłość.Nie da się tego ukryć.-powiedział niepewnie się uśmiechając.
Ona zaczęła dobrowolnie płakać, wręcz szlocha. Rzuciła się w ramiona Dawida, on ją mocno przytulił.
-A teraz chodź ze mną, nie puszczę Cię samej do domu o tej godzinie.-złapał ją za rękę i delikatnie pociągnął w stronę busa, poszła za nim. Kiedy wsiedli do pojazdu zapytała-Co do mnie czujesz?
On tylko się patrzył, nic nie powiedział.
-Wiem głupie pytanie, nie powinnam go zadawać.-powiedziała zawstydzona
Chłopak spojrzał w jej pełne zieleni oczy 
-Bardzo dużo dla mnie znaczysz, jesteś Kwiatonators i to mi wystarczy aby Cie kochać, bo dzięki Wam istnieje ale Nasza miłość to uczucie bez końca, najdłuższe i najszczersze. To jest na zawsze i dłużej. Wyjątkowa wieź, której nikt nie przewie. Martwię się o Ciebie i nigdy nie zapomnę jak mocno mnie kochasz.-uśmiechnął się
Nie wiedziała co powiedzieć, jej myśli i gesty były niekontrolowane. Wzięła jego dłonie i je pocałowała, zrobiła się cała czerwona i odwróciła w drugą stronę.
-Coś się stało?-zapytał zdziwiony
-Nie wiem. Nie wiem co się ze mną dzieje. Dawid jestem sparaliżowana, dosłownie nie mogą się uspokoić. Pomóż mi.-patrzyła w jego piękne oczy.
-Spokojnie, pojedziemy do szpitala.-chwycił jej rękę aby poczuła się bezpieczniej
-Dziękuje.-uśmiechnęła się, a on to odwzajemnił
-Wrzosek zawracaj do najbliższego szpitala.
-Ale po c..-nie dokończył bo Dawid mu przerwał-Nie gadaj tylko jedź.-Sebastian zawrócił.
Dziewczyna zasnęła. Chłopak zaniósł ją do szpitala.
Leżała na łóżku szpitalnym, była po badaniach. Nadal się nie obudziła.
Badania wykazały, że ma nowotwór, było za późno na leczenie.
Chłopak natychmiast pobiegł do dziewczyny, klęknął przy niej.-Kocham Cię. Zostań, proszę.-wyszeptał trzymając jej dłoń ze łzami w oczach.
Pocałował jej zimną rękę kilka razy, płakał.
Spojrzał na monitor który mierzył bicie serca.
Usłyszał pikanie. Dziewczyna wyszła na prostą. Klękał przy niej płacząc. trzymał jej dłoń.
-Kocham Cię. Wróć do mnie proszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz